top of page
Szukaj

Pułapki rozwoju osobistego cz. II

  • Zdjęcie autora: CoachingPoLudzku
    CoachingPoLudzku
  • 30 maj 2021
  • 4 minut(y) czytania

W poprzednim artykule przyjrzeliśmy się w jakiej aktualnie sytuacji znajduje społeczeństwo, jeśli chodzi o popularyzowanie trendu ustawicznego rozwoju osobistego. Wiemy już, że dostępność źródeł wcale nie idzie w parze z ich rzetelnością. Co jeszcze na nas czyha? O tym dziś - zapraszam do lektury!


Pułapka II - dużo vs właściwie

Wychodząc z zagadnienia dostępności, wiąże się z nim jeszcze jedno ryzyko. Ostatnie dekady w zasadzie w każdej dziedzinie życia rozszerzyły nasz zasięg do niebagatelnych rozmiarów. Problemem stał się nie tyle brak informacji, ale przeładowanie nimi. Ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do zalewania naszych umysłów kolejnymi falami danych, natura nie wyposażyła nas także w bezwarunkowe narzędzia służące zachowaniu równowagi. Umiaru każdy z nas musi nauczyć się sam. Nie inaczej jest w kwestii rozwoju osobistego – niektórzy potrafią tam bardzo być skoncentrowani na sowim celu, że umykają im inne sfery życia – odpoczynek, rodzina, relacje, aktywność fizyczna czy sen. Ideą rozwoju osobistego jest wielopłaszczyznowa troska o własną osobę - oczywistym jest, że mierząc się z nowym wyzwaniem ta delikatna równowaga pomiędzy różnymi częściami życia zostaje zaburzona, kluczem jednak jest przywrócenie tego balansu w odpowiednim momencie. Nikt przecież nie angażuje swojej energii w szeroko rozumiany samorozwój aby w konsekwencji stracić dobrze rozwinięte elementy swojego Ja! Dlatego tak ważne wydaje się patrzenie szerzej, zwrócenie uwagi na kontekst dziejących się zmian – życie przypomina bowiem sieć naczyń połączonych, zatem nie sposób jest przenieść całego zaangażowania tylko na jeden obszar bez straty w innym. Często jednak łapiemy się na tym, że w tak uproszczony sposób postrzegamy człowieczeństwo – niejednokrotnie podziwiamy ludzi wybitnych w danym obszarze: muzyków, aktorów, sportowców. Gdyby jednak przyjrzeć się ich życiu jako swego rodzaju kontinuum, już nie tak wielu z nas chciałoby się z nimi zamienić - przez skupienie się na jednej tylko rzeczy, brakuje im równowagi: nie chcielibyśmy mieć zatem ich samopoczucia, ich problemów, być w ich relacjach.

Ważność celu nie powinna być więc definiowana przez gotowość do poświęcenia wszystkiego innego. Podstawowym kryterium niech będzie zatem doskonalenie w duchu niepogarszania dotychczas osiągniętych rezultatów w pozostałych obszarach życia. Samorozwój nie jest i nie powinien być grą o sumie zerowej – jeśli właściwie wybierzemy elementy, które chcemy pogłębić i będą one spójne z naszą dotychczasową narracją, możemy wzmocnić swoje kompetencje, nie tracąc życiowego zaplecza.





Pułapka III: elastyczność psychologiczna – bliżej czy dalej?

W poprzednich artykułach duży nacisk kładłem na budowanie elastyczności psychologicznej oraz umiejętność przyjmowania perspektywy wobec własnego Ja. Przeciwieństwem elastyczności jest sztywność psychologiczna, która oddala nas od naszych wartości, kotwiczy w świecie wewnętrznych i zewnętrznych osądów czy odłącza od bycia tu i teraz, na rzecz gonitwy do przeszłości bądź przyszłości. Człowiek może wieść pełne i bogate życie jednie, kiedy angażuje się w rzeczy ważne dla niego, bliskie jego wartościom i pozbawione narzuconych schematów. Jak to się ma do samorozwoju i jego ciemnej strony?

Każdego dnia oglądamy, czytamy czy słuchamy o tych wszystkich rzeczach, które warto by było robić aby „być lepszą wersją siebie” – nic więc dziwnego, że może pojawić się w nas myśl lub uczucie, że trzeba to wdrożyć, wykorzystać, zaimplementować w swoim „niedoskonałym” życiu. A zatem zaczynamy rozciągać swoją dobę, dokładając kolejne aktywności rano, kilka zaraz po pracy i jeszcze małą porcję przed snem. Wstajemy więc wcześniej, kładziemy się później, niemal każdą wolną chwilę poświęcamy na ćwiczenia, medytacje, afirmacje, lekturę poradników, uczestnictwo w webinarach, kolejne kursy online czy wirtualne szkolenia. Te wszystkie rzeczy mogą oczywiście ubogacać nasze życie, ale dodawane w pędzie i bezrefleksyjnie mogą się zamienić w zbiór zasad i nakazów, według których należy egzystować. Jeśli musisz zrobić to, potem tamto, a w międzyczasie jeszcze dwie inne rzeczy, szybko staje się to jakimś obowiązkiem, a my stajemy się niewolnikami naszych nowych zasad. Nawyków staje się zwyczajnie za dużo, żeby dało się je zawsze i w pełni zrealizować. Z początku staramy się utrzymać tą nową rutynę, przez pewien czas nawet idzie całkiem dobrze, lecz co się dzieje, kiedy raz po raz się nie udaje? Wstaniemy kiedyś za późno, opuścimy część cyklu zajęć i momentalnie pojawia się w nas złość na samych siebie i lęk, że kiedy raz wypadliśmy z tej skrzętnie zaplanowanej układanki, wszystko się posypie. Szybko okazuje się, że cała ta zmyślna organizacja zaczyna kojarzyć się jedynie z przymusem i karą. Nasz Wewnętrzny Dyktator szybko przejmuje perspektywę i zaczynamy słyszeć w głowie wyrzuty i osądy: „nie jesteś tak dobry, jak tamci!”, „naprawdę wierzyłeś, że to wszystko ci się uda?”, „odpuść sobie już teraz zamiast fundować sobie kolejne rozczarowania!”. Kiedy więc nie trzymamy się narzuconych sobie zasad, sami sobie gotujemy kazanie, zamiast nagrodzić się za włożony trud. Konsekwencją tego jest bardzo często porzucenie wszystkich aktywności w jednym momencie, na tej samej zasadzie, jak wcześniej wzięliśmy na siebie cały wachlarz dodatkowych zadań. W efekcie, tracimy zainteresowanie nawet tymi rzeczami, które u nas działały, robiąc de facto krok w tył w naszym samorozwoju. Prawda jest taka, że jeśli nie przepuszczamy potencjalnych możliwości przez filtr naszych wartości, dopuszczamy do siebie każdą opcję, co prowadzi do katastrofalnego przeciążenia i zerojedynkowego patrzenia na potencjał samorozwoju. Wzrastanie musi zatem szanować paradygmaty elastyczności psychologicznej, w przeciwnym razie narzucimy sobie jedynie nowy zestaw schematów i barier, który uniemożliwi nam rozwinięcie wewnętrznego potencjału.

 
 
 

Komentarze


Post: Blog2_Post
bottom of page