Czym jest fuzja poznawcza?
- CoachingPoLudzku
- 13 wrz 2021
- 3 minut(y) czytania
Defuzja to przyzwolenie, by myśli przychodziły i odchodziły, a nie trzymanie się ich. To przyglądanie się myślom, a nie patrzenie z ich poziomu. To zauważanie myśli, a nie pochłonięcie nimi. Niezależnie która definicja do nas najbardziej przemawia, cel defuzji jest tylko jeden: ujrzeć prawdziwą naturę myśli (są tylko słowami i obrazami, nie faktami) oraz reagować na ich użyteczność, a nie dosłowność, czyli raczej na to, jak bardzo są pomocne, niż na to, jak bardzo są prawdziwe. Kluczem do jego osiągnięcia jest zauważenie procesu myślowego i uczenie się przez doświadczenie, że nasze myśli nie kontrolują naszych działań. Zanim jednak przejdziemy do czynów, warto bliżej przyjrzeć się naturze tych przeciwstawnych zjawisk.

Przyjmuje się, że fuzja może mieć miejsce w sześciu fundamentalnych obszarach naszego życia – są to:
I. Zasady: jakiego rodzaju sztywne zasady dotyczące życia, pracy i relacji są obecne w naszym życiu? Odpowiadając sobie na to pytanie, warto zwrócić uwagę zwłaszcza na zasady odnoszące się do tego, jak „powinniśmy” się czuć nim podejmiemy jakieś działanie. Istotne jest wyłapywanie kluczowych słów i sformułowań, takich jak „powinienem”, „muszę”, „najlepszy”, „najgorszy”, „nie mogę”, „nie umiem”, „jeśli czuję X, to nie mogę Y”. Takie sformułowania mogą świadczyć o usztywnionych poglądach na temat tego, jak nasze życie powinno wyglądać lub co musi się wydarzyć, nim zmiana będzie możliwa. Jeśli dokonujemy fuzji z takimi właśnie myślami, są one źródłem ogromnego cierpienia. Zwróć uwagę, jeśli Twój Wewnętrzny Krytyk podsuwa Ci takie zdania, jak:
„Nie powinienem się tak czuć”;
„To nie powinno być takie trudne”;
„Jeśli nie mogę tego zrobić najlepiej, nie ma sensu zaczynać”;
„Normalni ludzie się tak nie czują”.
II. Powody: Co podajesz za powód, tłumacząc sobie lub komuś, że zmiana jest niemożliwa, niepraktyczna lub niepożądana? Bądź uważny, jeśli Twój umysł podsuwa Ci poniższe wymówki:
„Jestem zbyt zajęty/zmęczony”;
„Może mi się nie udać”;
„To jest zbyt trudne”;
„Zawsze taka byłam”;
„Zrobię to, gdy będę mieć więcej czasu/pieniędzy”.
III. Oceny: wiele z naszych osądów jest użytecznych i ważnych,, np. gdy sprawdzamy czy warto ufać danej osobie, albo czy dany zakup jest wart swojej ceny. Niestety, są też oceny zdecydowanie niepomocne – i póki traktujemy je dość lekko, są niegroźne. Jednak jeśli dokonujemy fuzji z nimi, to czeka nas wewnętrzne cierpienie. Warto zwrócić uwagę, jeśli słyszymy głosy typu:
„Jestem za gruba”;
„Życie jest do niczego”;
„Wszyscy chcą mnie oszukać”;
„Każdy mężczyzna to kłamca”.
IV. Przeszłość: często trawimy w myślach dawne porażki, krzywdy, błędy i stracone okazje. Lepiej uważać, jeśli wciąż i wciąż przeżywamy „stare, lepsze czasy”, które miały miejsce, nim nasze życie zmieniło się – według naszego osądzającego umysłu – na gorsze.
V. Przyszłość: niejednokrotnie zamiast być Tu i Teraz, martwimy się, jak będzie „kiedyś” lub wyobrażamy sobie lepsze życie, uciekając do tych wizji zamiast skupić się na obecnym – to początek fuzji, która odciąga nas od zaangażowanego działania.
VI. Ja: ostatni obszar wydaje się najbardziej kluczowy – z jakim rodzajem opisu przychodzi nam najłatwiej się identyfikować? Może to dotyczyć obrazu naszego ciała, roli pełnionej w pracy lub domu, ale też postawionej diagnozy:
„Jestem słaby / bezużyteczny / nic nie wart”;
„Nie potrzebuję niczyjej pomocy!”;
„To ja mam rację, nie oni”;
„Jestem gruba i brzydka”;
„Jestem kaleką / czubkiem”.
Przy okazji omawiania skonceptualizowanego Ja, opisane zostały dwa stany umysłu – Ja myślące i Ja obserwujące. Dla przypomnienia: Ja obserwujące to doświadczenie, którego opis wykracza poza możliwości językowe. Jest tym aspektem nas samych, który zauważa lub obserwuje wszystkie słowa, obrazy, przekonania i koncepcje, jakimi staramy się go opisać. Tak samo, jak zauważa nasze emocje, myśli, przekonania i postawy. Istnieje jednak także druga część umysłu – Ja myślące, znane z tego, że myśli, analizuje, planuje czy pamięta. To ono wypluwa kolejne „fakty”, a my z naszą tendencją do brania ich za pewnik, zaczynami się z nimi utożsamiać. Każdy z nas ma przecież zdanie o sobie, wie, że „jest” jakiś. To rozróżnienie jest niezmiernie ważne, bowiem ilekroć dziś mowa o umyśle, chodzi właśnie o nasze Ja myślące, nieustannie gadające w naszych głowach i zawsze mające coś do powiedzenia. Nasze umysły mówią do nas, ale naprawdę istotne jest to, co co dzieje się między nami, a nie to, co mają do powiedzenia nasze umysły.
Ważne by rozumieć, dlaczego jest jak jest. Umysł człowieka ewoluował w taki sposób, aby myśleć negatywnie. Nasi praprzodkowie żyli w ciągłym zagrożeniu – wszędzie dokoła czaiły się dzikie zwierzęta, więc ich umysły musiały stale uważać i przewidywać wszystko, co mogłoby im wyrządzić krzywdę. Dlatego też nasze umysły zasadniczo działają w trybie „nie daj się zabić”, nieustannie ostrzegając nas przed wszystkim, co mogłoby pójść nie tak. I to jest całkowicie normalne – on po prostu stara się wykonywać swoje zadanie: chronić nasze życie i nas.
Jeśli chcesz poznać siłę defuzji poznawczej i nauczyć się jej doświadczać, już teraz zapraszam Cię do lektury kolejnego artykułu! :)




Komentarze