Poczucie kontroli - kto kieruje Twoim życiem?
- CoachingPoLudzku
- 5 maj 2021
- 2 minut(y) czytania
Aby zrozumieć psychologiczny mechanizm wewnątrz- i zewnątrzsterowności, musimy cofnąć się do teorii społecznego uczenia się Rottera. Według tej koncepcji jednostka zaspokaja swoje potrzeby dzięki różnym świadomym zachowaniom, zgodnie z modelem warunkowania instrumentalnego. Uzyskuje zatem wzmocnienia, które zwiększają jej oczekiwania, że w przyszłości, po takim zachowaniu, następować będą takie same konsekwencje, czyli gratyfikacje potrzeb. Osoba subiektywnie postrzega związek między zachowaniem a wzmocnieniem przez pryzmat kontroli nad wzmocnieniami – i ów indywidualny sposób klasyfikowania wzmocnień jest tu istotniejszy niż obiektywny wymiar sytuacji, czy jednostka może sprawować pełną kontrolę nad wzmocnieniami, czy też zależą one całkowicie od otoczenia. Zatem, gdy wzmocnienie postrzegane jest przez człowieka jako następujące po jego działaniu, ale niecałkowicie zgodne z jego działaniem, zazwyczaj uznawane jest jako kontrolowane przez innych ludzi i utożsamiane z poczuciem kontroli zewnętrznej. Jeżeli zaś człowiek spostrzega, że rezultaty podjętych działań są zgodne z jego własnym zachowaniem, mamy do czynienia z poczuciem kontroli wewnętrznej.
Ze zgeneralizowanymi przekonaniami jednostki dotyczącymi poczucia lokalizacji kontroli wzmocnień wiąże się z kolei pojęcie zewnątrz- i wewnątrzsterowności. Człowiek wewnątrzsterowny uważa, że to, co się zdarzyło, zdarza, czy jeszcze ma się wydarzyć, jest bezpośrednio związane z tym, jak on postępował, postępuje czy postąpi w tych sytuacjach. Z kolei osoba zewnątrzsterowalna sądzi, że to, co zdarza jej się w pewnych sytuacjach, jest niezależne od tego, co ona robi w tych sytuacjach. Otwierając jakikolwiek podręcznik do psychologii, można przeczytać, że jednostki zewnątrzsterowalne są zwykle podporządkowane, konformistyczne, bierne, lojalne wobec tych, którzy nimi kierują, niezwykle posłuszne, a także mało twórcze, ze skłonnością do postrzegania świata jednowymiarowo. Nic więc dziwnego, że właściwym celem wydaje się przeciwny biegun tego kontinnum, czyli wewnątrzsterowalność. Taka jednostka jest niezależna od innych ludzi, zdolna do podejmowania własnych decyzji, ale też biorąca odpowiedzialność za te już podjęte, zdecydowanie częściej wykazująca zdrową asertywność. W zasadzie tego uczą wszelkie kursy umiejętności miękkich, na tym skupiają się sesje coachingowe. To właśnie w budowaniu takiego obrazu siebie i odkrywaniu swoich potencjałów swoim pacjentom towarzyszą terapeuci. Pamiętać należy jednak, że wszystko szkodzi w nadmiarze – skrajna wewnątrzsterowność może powodować nieprzystosowanie społeczne. Osoba taka bywa bezwzględna, radykalna w swoich działaniach i nie liczy się z potrzebami otoczenia.

Co zrobić z całą tą zdobytą wiedzą? Na sam początek zastosować ją jedynie do scharakteryzowania swojego stanu obecnego. Mając narzędzia do opisania własnego Ja, możemy zręczniej przyglądać się wielowymiarowej naturze człowieka i skuteczniej oddziaływać na poszczególne jej składowe. Wszystko jest, jak widać, w nas. Naszą rolą jest odkryć to, wydobyć na światło dzienne i bez niepotrzebnego osądzania przygotować się do dalszej pracy. To zatem ledwie początek przygody, przygotowanie okrętu do wielkiego rejsu, w którym wszystko jest możliwe. Magią psychologii jest wiara w ludzką zmianę i zgodność co do względnej zmienności pierwiastków naszej osobowości wraz z włożoną pracą czy nowym otoczeniem. Skoro wiemy już, jacy jesteśmy, w dalszej kolejności musimy poznać, jacy możemy być. A później nic, tylko zdecydować, czy robimy pierwszy krok w kierunku nowego Ja.




Komentarze