Nauka słuchania siebie
- CoachingPoLudzku
- 4 maj 2021
- 2 minut(y) czytania
Dlaczego warto włożyć ów wysiłek poznawczy i konsekwentnie rozwijać swoje psychologiczne zasoby? Z pomocą w udzieleniu odpowiedzi na to pytanie przychodzą dwa, być może pozornie odległe, przykłady.
I. W języku farerskim istnieje około 250 wyrazów na określenie deszczu i 350 słów na określenie wiatru.
II. Jeśli zapyta się przeciętnej osoby, co odczuwa, kiedy się uśmiecha, odpowie, że „radość”. Ale psychologowie czy osoby o wysokiej inteligencji emocjonalnej dookreślą, że jest to „akceptacja”, „beztroska”, „błogość”, „duma”, „entuzjazm”, „euforia”, „fascynacja”, „harmonia”, „miłość”, „nadzieja”, „optymizm”, „rozbawienie”, „rozkosz”, „satysfakcja”, „spełnienie”, „szacunek”, „wdzięczność”, „zachwyt”, „zadowolenie”, „życzliwość”.
Im więcej wiemy na dany temat, tym precyzyjniej możemy to wyrazić. Im lepiej wyrazimy swoje zdanie, tym lepiej zostaniemy zrozumiani. Im dokładniej ktoś nas zrozumie, tym na bardziej pożądany efekt danego czynu możemy liczyć. Im bliższy naszym oczekiwaniom będzie ów rezultat, tym większa satysfakcja będzie płynąć z ich realizacji. Budujemy więc pozytywne sprzężenie zwrotne: czerpiąc motywację z poprzedniego kroku, mamy więcej sił, by iść dalej. A zatem widząc wartość dodaną w rozwijaniu kompetencji, które zbliżyły nas do celu, zaczynamy powtarzać tę czynność, aż stanie się pozytywnym nawykiem. Cel jest potrzebny nam po to, aby wzmacniać motywację – to jeden z podstawowych i często popełnianych błędów, ludzie uważają bowiem, że muszą najpierw mieć motywację, aby osiągnąć swój cel. Czym jednak on jest lub być powinien?
Niezależnie od tego, jaka myśl pierwsza przychodzi nam do głowy, wszystkie z nich możemy sprowadzić do jednego uniwersalnego hasła: mieć bogate, pełne i znaczące życie. Owo bogactwo ma się nijak do materialnych zasobów. Pod tym pojęciem kryje się bowiem bogactwo wewnętrzne. Bogate, czyli wartościowe życie jest zgodne z naszymi zasadami, ale też decyzjami, przekonaniami czy kompetencjami. Dzięki pozostawaniu w kontakcie z tymi wszystkimi elementami nasze życie staje się pełne – prawdziwe, nieudawane, przeżyte najlepiej jak się da, bo w zgodzie z nami samymi. Efektem tego jest osiągnięcie znaczącego życia – w którym Ja jako jednostka i moje dokonania, interakcje z innymi stają się wymiernie lepsze, pozwalają osiągać sukcesy zarówno zawodowe, jak i te w życiu prywatnym. Nie jest to jednak rzeczą prostą, ponieważ nasz gadatliwy umysł – nazywany skonceptualizowanym Ja - nauczył się przejmować kontrolę nad naszym Ja obserwującym i każda próba wyłamania się z ustalonego przez lata schematu kończy się konfliktem interesów. Nasze wewnętrzne życie nie powinno być jednak grą o sumie zerowej, dlatego też nauka słuchania siebie, poznawania wnętrza, psychologicznych zasobów i różnic indywidualnych ma w konsekwencji doprowadzić te dwa pozornie przeciwne poczucia Ja do wspólnego zwycięstwa.
Każdy dobry plan, w tym również plan nauki, wliczając w to zgłębianie tajników własnej osobowości, zaczyna się od określenia miejsca, w którym jest się obecnie. Dopiero kiedy uświadomimy sobie, w jakim położeniu się znajdujemy, z czym zaczynamy naszą podróż do krainy psychologicznego dobrostanu, możemy w uważny i umyślny sposób korzystać z narzędzi, które pozwalają nam zaakceptować teraźniejszość lub ją polepszyć. Do określenia aktualnego stanu rzeczy musimy użyć jakiegoś punktu odniesienia – bez niego wysiłki najwytrwalszego eksploratora obrócą się w proch. Poszukiwacz skarbu potrzebuje co najmniej kompasu i mapy oraz wiedzy na temat położenia celu. W naszej wędrówce ten pierwszy jest już zdefiniowany. Kompas mamy w sobie, musimy tylko nauczyć się z niego korzystać – słuchać się wewnętrznie. Mapą niech będzie zatem pewien zestaw psychologicznych aspektów, które po wnikliwej analizie stworzą razem nasz punkt początkowy. A o nich już niebawem w kolejnych postach!





Komentarze